Niedziela, 20 września 2026
Imieniny: Eustachy, Filipina, Faustyna
Polityka Krajowa 19.08.2026 Wideo

Rewolucja podatkowa od 2027 roku: Klasa średnia odetchnie, duże firmy zapłacą więcej

Rząd zapowiedział szeroko zakrojoną reformę podatkową, która od 2027 roku zmieni zasady rozliczania dochodów milionów Polaków. Podniesienie progów i nowa stawka pośrednia mają odciążyć klasę średnią, a koszty zmian pokryją największe korporacje.
Wideo Rewolucja podatkowa od 2027 roku: Klasa średnia odetchnie, duże firmy zapłacą więcej

Koniec z podatkowym labiryntem? Nowa skala PIT dla milionów Polaków

Po latach stagnacji w systemie podatkowym, rząd zdecydował się na krok, który ma przynieść ulgę konkretnej grupie społecznej – rosnącej klasie średniej. Od 2027 roku pierwszy próg podatkowy zostanie podniesiony z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł, przy zachowaniu stawki 12%. To oznacza, że osoby zarabiające do tej kwoty rocznie nie odczują żadnej podwyżki, a wręcz zyskają na wyższym progu. Jednak to nie koniec zmian – wprowadzony zostanie zupełnie nowy, drugi próg wynoszący 24%, obejmujący dochody od 130 tys. zł do 150 tys. zł. Dopiero powyżej tej kwoty podatnicy zapłacą najwyższą stawkę 32%.

Jak podkreślają eksperci, to pierwsza od wielu lat reforma, która nie obciąża budżetu państwa, a jednocześnie realnie wpływa na portfele obywateli. Według szacunków Ministerstwa Finansów, na zmianach skorzysta około 3,5 mln podatników, a maksymalna roczna oszczędność dla jednej osoby może wynieść nawet 3,6 tys. zł. To kwota, która dla wielu rodzin oznacza sfinansowanie dodatkowych wydatków, wakacyjnego wyjazdu czy remontu mieszkania. Co więcej, dzięki nowym progom odsetek osób płacących podatek według stawki 32% spadnie z przewidywanych 14% do zaledwie 7,2%.

„Jestem przekonany, że po zmianach system podatkowy będzie sprawiedliwszy, a korzyści będą dotyczyły milionów ludzi, którzy dziś ponoszą najcięższe daniny. Chcemy zrównoważyć wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć największe firmy”.

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Kto zapłaci za reformę? Duże firmy i najlepiej zarabiający

Rząd nie ma zamiaru szukać oszczędności w kieszeniach przeciętnego obywatela. Koszty reformy, szacowane na wiele miliardów złotych, mają zostać pokryte przez podmioty, które stać na większy wkład. Przede wszystkim planowane jest podniesienie podatku CIT z 19% do 22% dla firm, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro (około 200 mln zł) oraz dla podatkowych grup kapitałowych. To uderza w największe korporacje, które do tej pory często korzystały z optymalizacji podatkowych, płacąc relatywnie niskie daniny.

Dodatkowo, od 2027 roku wzrośnie danina solidarnościowa – z 4% do 5% – dla osób, których roczne dochody przekraczają 1 mln zł. To rozwiązanie dotknie wąską grupę najlepiej zarabiających, ale przyniesie znaczące wpływy do budżetu. Rząd planuje również przywrócenie wcześniejszego limitu przychodów dla ryczałtu ewidencjonowanego – do równowartości 250 tys. euro. Ma to ukrócić praktyki, gdzie osoby o podobnych dochodach płacą zupełnie różne podatki w zależności od wybranej formy rozliczenia.

„Chcemy przywrócić próg do równowartości 250 tys. euro. Często osoby, które mają bardzo podobne dochody, płacą zupełnie różne podatki, w zależności od wybranej formy rozliczenia. System musi być bardziej sprawiedliwy”.

Andrzej Domański, Minister Finansów

Co zmiany oznaczają dla mieszkańców Sandomierza?

Dla mieszkańców Sandomierza i całego województwa świętokrzyskiego reforma podatkowa ma szczególne znaczenie. Region, który boryka się z niższymi od średniej krajowej wynagrodzeniami, może zyskać najwięcej na podniesieniu progu dochodowego do 130 tys. zł. Wiele osób pracujących w lokalnych przedsiębiorstwach, szkołach, szpitalach czy urzędach – na przykład pielęgniarki, nauczyciele, urzędnicy – zarabia obecnie w przedziale, który po reformie zostanie objęty niższą stawką. Dla nich oznacza to realny wzrost pensji „na rękę” nawet o kilkaset złotych rocznie.

Lokalni przedsiębiorcy, prowadzący małe i średnie firmy, również odczują pozytywne skutki zmian. Obniżenie obciążeń dla klasy średniej sprawi, że w kieszeniach klientów zostanie więcej gotówki, co może przełożyć się na większe obroty w lokalnym handlu i usługach. Ważne jest też to, że reforma nie obciąży budżetu państwa, co oznacza, że nie zagrozi finansowaniu inwestycji lokalnych, takich jak modernizacja dróg, rewitalizacja zabytków czy wsparcie dla ośrodków kultury. To istotna wiadomość dla społeczności, która od lat czeka na poprawę infrastruktury i jakości życia.

Reforma podatkowa w liczbach – najważniejsze fakty

Poniżej przedstawiamy zestawienie kluczowych danych, które warto zapamiętać. To one będą kształtować polski system podatkowy przez najbliższe lata.

  • 3,5 mln podatników skorzysta na reformie w 2027 roku.
  • Maksymalna roczna oszczędność dla podatnika: 3,6 tys. zł.
  • Nowy próg podatkowy: 130 tys. zł ze stawką 12%; stawka pośrednia 24% dla dochodów 130-150 tys. zł; najwyższa stawka 32% powyżej 150 tys. zł.
  • Podwyżka CIT do 22% dla firm z przychodami powyżej 50 mln euro (200 mln zł).
  • Danina solidarnościowa wzrośnie do 5% dla dochodów powyżej 1 mln zł.
  • Limit przychodów dla ryczałtu: powrót do 250 tys. euro.

Polityczny kontekst: walka o sprawiedliwość czy przedwyborczy prezent?

Ogłoszenie reformy podatkowej wpisuje się w szerszą narrację o „sprawiedliwym państwie”, którą od miesięcy lansuje Koalicja 15 Października. Premier Tusk wprost odnosi się do konieczności zrównoważenia wysiłku finansowego obywateli, wskazując, że to klasa średnia – a nie najbogatsi – ponosi obecnie najcięższe daniny. W swoim wystąpieniu nie zabrakło również odniesień do obronności, co ma uzasadnić potrzebę utrzymania wydatków państwa na wysokim poziomie.

Warto jednak zauważyć, że propozycja rządu spotka się zapewne z oporem części środowisk politycznych i biznesowych. Podniesienie CIT-u dla dużych firm może być krytykowane jako działanie zniechęcające inwestorów, a przywrócenie limitu dla ryczałtu – jako ograniczenie swobody prowadzenia działalności. Premier Tusk, odnosząc się do możliwego weta prezydenckiego, zaznaczył, że ochrona wielkich koncernów kosztem pracowników byłaby błędem. – „Mam nadzieję, że presja milionów ludzi, którzy czekają na tę decyzję, wywoła impuls w sumieniu pana Prezydenta” – dodał.

Zmiany mają wejść w życie od 2027 roku, co daje czas na spokojną debatę i ewentualne korekty. Dla milionów Polaków to jednak sygnał, że państwo dostrzega ich problemy i próbuje odpowiedzieć na realne potrzeby. Czy reforma faktycznie okaże się tak korzystna, jak zapowiadają rządzący? Przekonamy się już wkrótce.